niedziela, 31 marca 2013

Wesołego Alleluja!

Witajcie kochani!

Byłam kilka dni nieobecna, ale to dlatego że obecnie w moim  życiu zachodzą rewolucje. 
Nie! Nie kuchenne. :)

Teraz już jestem i pisać też będę, a będzie o czym!
Także zachęcam do śledzenia bloga...

Korzystając z okazji życzę wszystkim:

Zdrowia, szczęścia i humoru dobrego.
A przy tym wszystkim stołu bogatego.
Śnieżnego dyngusa, smacznego jajka
i niech te święta będą jak bajka!

Zdrowych i Wesołych Świąt Wielkanocnych kochani!

czwartek, 21 marca 2013

Pierwszy dzień wiosny.

Dziś pierwszy dzień wiosny!

Zalegający na polach śnieg zaczyna topnieć, przyroda i zwierzęta budzą się z zimowego snu. 
Dookoła nas robi się zielono i świeci coraz to cieplejsze słoneczko. 
My kurtki, czapki i inne akcesoria zimowe chowamy głęboko do szafy.

Tak. Teoretycznie tak powinno być. A jak jest?
No sami popatrzcie:



W tym roku wiośnie chyba się coś pomyliło. 
Nie wiem jak Wy, ale ja już serdecznie mam dość zimy...
Tak bardzo jak oczekiwałam jej przyjścia, tak bardzo teraz chcę by już
 sobie poszła i grzecznie wróciła w grudniu.

Mróz, śnieg no i strasznie zimno. Brr...
A to sprzyja chorobom. No i właśnie dziś byłam z Natkiem u lekarza, bo
od wczoraj kaszle i ciężko oddycha. Przypisano nam leki, więc mam 
nadzieje że nie będzie się długo męczył wstrętnym choróbskiem. 
Na szczęście oskrzela są czyste. Złapał jakąś ''wirusówkę', a raczej ona jego.

Także prosimy, nalegamy, a wręcz rozkazujemy: ZIMO SIO!

środa, 20 marca 2013

Zielony wianek.

Chciałam wam jeszcze dziś pokazać kolejny wianek, który można wykonać samemu.
Instrukcje znajdziecie tutaj: KLIK ♥

Wianek wykonany na prośbę kuzynki, w kolorach zieleni tak jak sobie zażyczyła :)



Wykonałam jeszcze jeden wianek, ale pokaże później. Bo na razie nie posiadam zdjęcia.

Pozdrawiam!

Zmiana opinii - baza pod makijaż Pierre Rene

Jakiś czas temu recenzowałam kosmetyki w tym bazę pod makijaż, o tutaj: KLIK ♥
Niestety jest zmuszona zmienić swoją opinię na temat bazy. Po ponad tygodniu jej stosowania
przyznam, że nie do końca jestem z niej zadowolona. Baza faktycznie nadaje cerze wilgotność 
i to co zauważyłam rozjaśnia zaczerwienienia przez co  mniej widoczne. 
Jednak przynajmniej jak dla mnie baza daje zbyt duże uczucie wilgotności na twarzy, co 
sprawia że podkład w dość szybki czasie się ściera. Mam cerę dość suchą, ale i tak po nałożeniu bazy wilgotność jest duża. Zauważyłam jeszcze, że w czasie tych 8 dni stosowania bazy moja cera 
nie jest tak bardzo wysuszona jak przed jej używaniem, no i to jest akurat na plus.

Jeśli chodzi o bazę pod makijaż to dla mnie głównym jej zadaniem powinno być 
wygładzenie twarzy oraz przedłużenie trwałości makijażu. 
Pozostaje mi szukać ideału :)

Poniżej baza o której mowa:

Silikonowa baza wygładzająca, 
Pierre Rene, Smoothing Cashmere cena ok. 24 zł


Kilka słów od producenta: Silikonowa baza wygładzająca chroni i rozjaśnia skórę. Zawiera składniki anti - ageing, pomagające utrzymać skórze odpowiednią wilgotność. Zapewnia utrzymanie naturalnej równowagi skóry. Zapobiega zaczerwienieniom, wysypkom i podrażnieniom. Hypoalergiczna.

Stara opinia:  Baza ma bardzo przyjemny zapach. Jest leciutka i wydajna. 
Ma się uczucie, że faktycznie wypełnia nierówności cery. 
Po jej nałożeniu twarz wydaje się być świeża.  Jestem na tak.

Nowa opinia powyżej.

wtorek, 19 marca 2013

Decoupage - pierwszy raz.

Moja mama wręcz uwielbia przedmioty ozdobione metodą Decoupage i już nie 
jeden taki przedmiot zakupiła. Mi również ta metoda ozdabiania przedmiotów się podoba, a 
efekt pracy jest naprawdę cudowny. I przyznam się, że już od jakiegoś czasu interesuje się Decoupage'em, ale dopiero teraz postanowiłam moje zainteresowanie obrócić w praktykę.
I w tym celu wybrałam się do sklepu hobbystycznego, w którym znalazłam wszystkie 
potrzebne akcesoria do Decoupage. No i zabrałam się do roboty!

Wypadało by tylko jeszcze opisać Wam na czym tak naprawdę polega Decoupage.

Tak w największym skrócie i ogóle Decoupage to technika zdobienia przedmiotów, która polega na przyklejaniu cienkiego papieru (najczęściej serwetek, którymi ozdabiamy stoły) do niemalże każdej powierzchni i pokrywaniu go lakierem w taki sposób, aby zdobienie wyglądało jak namalowane.


No więc do rzeczy. Potrzebowałam jakiegoś przedmiotu do ozdobienia, więc zakupiłam chustecznik.
W domu wpadłam jeszcze na pomysł by ozdobić przybornik kuchenny. :)

Niestety nie mam zdjęć wykonanych w trakcie pracy.
Ale przecież ważny jest efekt końcowy i oto proszę:


Przybornik został utrzymany w fioletowej tonacji bo tak zażyczyła sobie mama, zresztą 
idealnie pasuje do innych dodatków w kuchni.

Chustecznik wykonałam z myślą o teściowej, więc jest w kolorach takich 
by pasował jej do kuchni czy też łazienki.



To moje pierwsze dzieła, więc nie wszystko wyszło idealnie.
Ale nie będę się chwalić co wyszło nie tak :)

Ja osobiście i tak jestem zadowolona z końcowego efektu i przyznam, że to nie
ostatnie spotkanie z Decoupage'em :)

sobota, 16 marca 2013

Krótka notka z minionego dnia.

Natan coraz bardziej pokazuje nam jaki jest już samodzielny. 
Uświadamiam sobie wtedy, że nie jest już niemowlakiem... To duży chłopak. 
Przeraża mnie myśl, że w końcu dorośnie. 
A ja się zestarzeje i będę zmuszona korzystać z usług chirurgów plastycznych :)  
Często zastanawiam się jakim będzie dorosłym człowiekiem. 
Oddaje mu wszystko, całą siebie.
Staram się wychować go jak najlepiej potrafię. Chcę mu przekazać wszystko co dobre! 
Pokazać mu, że życie jest piękne. Jednak trzeba przez z nie iść z uwagą i pokorą.
Chcę by wyrósł na dobrego człowieka.

Nie miałam pojęcia, że może istnieć taka miłość!
Ogromna, bezgraniczna, jedyna i nieskazitelna.
Doznałam jej dopiero gdy położono mi na piersi małą istotkę, która 
chwile przed tym tuliła się do mnie pod mym sercem ♥

Tyle refleksji na dziś, a jak minął dzień?

 Dzisiaj wybraliśmy się znowu do Sali Zabaw Summer Baby .
Jak zawsze zabawa była wyśmienita. Natek był szczerze zadowolony :)
I ponownie nam pokazał, że chodzić już sam potrafi. Udało mi się zrobić kilka filmików:

video

i jeszcze jeden:

video
Super prawda? Serce me się raduje jak na to patrze.

No i kilka zdjęć:

Natek i tata

zjeżdżalnie są super

ja i synek, Natka chyba coś innego zaciekawiło :)

Na dziś to wszystko.

Przypominam o trwającym konkursie!
Więcej informacji tutaj: KLIK ♥

czwartek, 14 marca 2013

Pierwsze kroki mojego synka!

Dzisiaj posta być nie miało, ale nie mogła się powstrzymać i tylko na chwile wpadłam podzielić się z Wami cudownymi nowinami!

Mój najwspanialszy synek dzisiaj, tak prawdziwie postawił swoje pierwsze kroki!!
Nie jeden, nie dwa, całkiem sam przeszedł spory kawałek drogi!
Jestem taka dumna! Kocham Go najbardziej na świecie! 
Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia, ciekawa jestem czy znowu to zobaczę. :)

ps. Dzisiaj urodziny ma mój mąż, więc to najlepszy prezent jaki mógł by sobie wyobrazić.
Przygotowałam dla niego przyjęcie urodzinowe niespodziankę, był szczerze zachwycony.
Wszystko się udało. To był dobry dzień, ale teraz już po prostu opadam z sił.

Dobranoc!

środa, 13 marca 2013

Jak wykonać wianek na drzwi?

Zbliżają się święta Wielkanocne. Moja mama upatrzyła sobie w kwiaciarni wianek.
Nie taki typowo wielkanocny, raczej całoroczny. Koszt takiego wianka to od 30 zł do 40 zł.
Wybór jest spory, a wianki naprawdę ładne. Jednak spokojnie można samemu taki 
wykonać i nie trzeba mieć jakiś wyniosłych zdolności manualno-kreatywnych. 
Zaoszczędzimy pieniądze i zdobędziemy satysfakcje z własnej pracy.

Mój własnoręcznie wykonany wianek wyniósł mnie 14 zł i godzinkę czasu.



Jak wykonać taki wianek?
Instrukcja poniżej.

Do wykonania samodzielnie wianka na drzwi (czy też okno) będziemy potrzebować:



♥ wianek z gałązek (można samemu wykonać, ja zakupiłam) 8 zł
♥ 1 m wstążki ok. 3 zł
♥ sztuczne kwiaty, ja rozbroiłam stary bukiet
♥ ozdoba na patyku 3 zł
♥ jajko na patyku, miałam już w domu, ale kosztują ok. 2-3 zł
można je zawsze wyjąć. Zbliżają się święta więc do wianka na ten czas pasuje idealnie.
♥ suche gałązki jakiegoś kwiatka, też znalazłam w starym bukiecie
♥ opaski te na ostatnim zdjęciu, nie wiem jak profesjonalnie się nazywają :)
Jenak lepszym rozwiązaniem będzie drucik ''kwiaciarski'' taki który 
wygina się na prawo i lewo i nie łamie.

A więc zaczynamy!

Krok 1
Zaczynamy od dekoracji wianka kwiatami. Między szczeliny wciskamy kwiatki.
Gdy już wszystkie ułożymy w takiej kompozycji jak nam się podoba.

Bierzemy opaski (lub drucik-lepsza opcja) i przeplatamy między wiankiem a kwiatami 
i zaciskamy opaski, chodzi o to by kwiatki zostały na swoich miejscach. 
Kiedy już to zrobimy, kwiatki trzymają się sztywno w jednym miejscu. 
Ucinamy krótko z tyłu łodygi by brzydko nie odstawały i przy tym nie
 przeszkadzały gdy będziemy zawieszać wianek na drzwi. 


Następnie między gałązki wkładamy ozdoby na kijkach, ich już nie trzeba zaciskać opaską.
Ja w ostatniej chwili zmieniłam jedną z ozdób bo bardziej mi pasowała do wianka.

Krok 2
Kiedy już wszystkie ozdoby są na swoim miejscu. Zabieramy się za wiązanie kokardy.
Kiedyś potrafiłam wiązać piękne kokardy, ale zapomniałam jak to się robiło.
No i zrobiłam coś podobnego do kokardy, nie wyszło źle, ale mogło być lepiej. :)

Kokardę mocujemy najpierw do drucika (ja na szczęście znalazłam jeden, urwałam go 
od jakiejś ozdoby kwiatowej) a następnie do wianka od dołu i przeplatamy dookoła.
Musi być to drucik by kokarda trzymała się w jednej, stałej, prostej pozycji.

Krok 3
I na koniec robimy mocowanie do wianka, wystarczy wstążka, nitka czy jak kto woli.
Ja wykorzystałam taką ''papierową'' wstążkę.

Czasami jest problem z zawieszeniem wianka na drzwi, no bo na co?
I tutaj sprawdzają się przyssawki przeźroczyste. 
Można je zakupić np. w Kauflandzie za około 4 zł dwie sztuki.
Trzymają naprawdę świetnie!

Zawieszamy wianek na drzwi no i gotowe!


Jutro lub po jutrze wykonam jeszcze jeden, to wam tylko pokaże jak wyszedł :)
Pozdrawiam!

wtorek, 12 marca 2013

Przegląd kosmetyków.

Dzisiaj zmuszona byłam do udania się do drogerii na zakupy.
Skończyła mi się baza pod makijaż, eyeliner, tusz no i końcówka podkładu została.
Także sami przyznajcie nie miałam wyjścia. 
A po drugie w piątek była ''Matka pieniężna'', nie moja - męża. Więc aż samo się prosiło.
No, ale do rzeczy. Zakupy okazały się udane, gorzej zniósł to portfel... dobra dobra już nie narzekam.

Oto co kupiłam.

Oczywiście nie mogłam się oprzeć i wszystko musiałam od razu wypróbować.
Tak też uczyniłam i o to parę słów o każdym produkcie.


Podkład, Rimmel Match Perfection cena 37 zł


Kilka słów od producenta: Kryjący, niepozostawiający śladów podkład z zaawansowaną technologią Smar t- Tone dla efektu nieskazitelnej, perfekcyjnej cery w każdym świetle.
Wzbogacony drobinkami szafiru dla efektu świetlistej i promiennej cery. 
Trwałość makijażu przez cały dzień.  Match Perfection zostaje na skórze przez cały dzień i nie wymaga żadnych dodatkowych poprawek. Jest lekki i beztłuszczowy, dobrze się rozprowadza, posiada  ochronny filtr SPF18, 
dzięki któremu cera jest cały czas pod ochroną. Match Perfection jest idealnym 
podkładem dla zabieganych współczesnych dziewczyn, ponieważ jego długotrwała formuła utrzymuje się na skórze do 16 godzin. Kolor nie blaknie, dzięki czemu można nosić go od rana do nocy, bez nanoszenia poprawek.

Moja opinia: Podkład jest naprawdę przyzwoity. Mógł by bardziej kryć, ale i tak jest dobrze. Konsystencja jest dość rzadka, ja preferuje gęściejsze. Jest bardzo wydajny. Zapach miły, nie drażniący.  Podkład jest bardzo delikatny, i przyjemnie się go nakłada na buzie. 
Nie zapycha. muszę przyznać że bardzo łanie dopasowuje się do mojego koloru skóry.
Jeśli chodzi o pierwsze wrażanie jest jak najbardziej pozytywne.

Silikonowa baza wygładzająca, 
Pierre Rene, Smoothing Cashmere cena ok. 24 zł


Kilka słów od producenta: Silikonowa baza wygładzająca chroni i rozjaśnia skórę. Zawiera składniki anti - ageing, pomagające utrzymać skórze odpowiednią wilgotność. Zapewnia utrzymanie naturalnej równowagi skóry. Zapobiega zaczerwienieniom, wysypkom i podrażnieniom. Hypoalergiczna.

Moja opinia:  Baza ma bardzo przyjemny zapach. Jest leciutka i wydajna. 
Ma się uczucie, że faktycznie wypełnia nierówności cery. 
Po jej nałożeniu twarz wydaje się być świeża.  Jestem na tak.


 Korektor wodoodporny, Pierre Rene Camouflage Cover Cream cena ok. 20 zł


Kilka słów od producenta: W 100% ukrywa cienie pod oczami, tuszuje przebarwienia oraz inne niedoskonałości. Gwarantuje idealny, perfekcyjny wygląd przez 18 godzin.

Moja opinia: Dla mnie rewelacja. Kryje znakomicie. Jak najbardziej polecam.

Tusz do rzęs, Astor Big & Beautiful Play It Big Mascara 29 zł, zakupiłam w promocji za 20 zł.

Kilka słów od producenta: Astor wprowadził nową maskarę Big & Beautiful Play It Big, która dzięki 
super powiększającej formule oraz innowacyjnemu aplikatorowi, sprawia, że rzęsy stają się mega pogrubione i wydłużone. Tusz posiada wyjątkową szczoteczkę z ultra delikatnymi włóknami, które otulają każdą rzęsę pojedynczym pociągnięciem.  Rzęsy natychmiast są pogrubione i wymodelowane. 
Specjalna formuła High-Tech przedłuża szczoteczkę 4 mm włóknami Black Extensions, 
dzięki czemu chwyta ona rzęsy rozdzielając je bez efektu grudek.
Widocznie wydłużone rzęsy od 71% do 83%. Mascara pogrubia je aż trzynastokrotnie.
Testowana dermatologicznie. Odpowiednia dla osób noszących soczewki kontaktowe. 

Moja opinia: Pogrubia to na pewno. I co dla mnie ważniejsze wydłuża. I efekt widać.
Dla mnie rzęsy zawsze są za krótkie, będę musiała się w końcu 
pokusić na przedłużani rzęs metodą 1:1.

Eyeliner - czarny, Catrice Liquid Liner ok. 17 zł


Kilka słów od producenta:  Liner marki Catrice. Eyeliner w płynie z pędzelkiem. Doskonale podkreśla oczy. Precyzyjną kreskę zapewnia cienki aplikator, dzięki swojemu innowacyjnemu kształtowi umożliwia bardzo precyzyjne nałożenie eyelinera na powiekę. Pozwala tworzyć linie o różnej grubości i długości. Liquid Liner szybko zasycha i długo utrzymuje się na powiece.

Moja opinia: Już wam znana, ale się powtórze :) Uwielbiam go i pozostanę mu wierna. 
Od zawsze, na zawsze maluje sobie kreskę wzdłuż górnej linii rzęs. 
Miałam kilkanaście eyelinerów, różnych firm, aż w końcu trafiłam na ten ideał. 
Dzięki krótkiej i dość sztywnej końcówce można namalować idealna kreskę, bez specjalnych umiejętności. Jest bardzo kryjący i trwały, nawet latem. Opakowanie również wygodne.

Gąbeczka do nakładania podkładu cena 5 zł

Pędzel do pudru cena ok. 9 zł


A oto efekt jaki osiągnęłam z wykorzystaniem wszystkim powyższych kosmetyków.



Na dziś to wszystko. Pozdrawiam!

poniedziałek, 11 marca 2013

Nauka chodzenia - boso czy w bucikach?

O nauce chodzenia pisałam już we wcześniejszym poście o tutaj klik ♥ .
I tam też wspomniałam o tym, że nie należy dziecku zakładać bucików. Bo tak dla malucha jest zdrowiej.  Najlepszym obuwiem dla naszej pociechy jest jego własna stopa.

Oczywiście każdy ma swoje zdanie na ten temat. 
Często mamy, babcie nam doradzają aby zakupić maluchowi sztywne buciki czy tam ze
sztywną podeszwą bo rzekomo tak szybciej nauczy się chodzić. 
Rozsądna mama zapyta lekarza, zajrzy do książki czy na wiarygodne strony 
internetowe aby dowiedzieć się czegoś więcej. No i słusznie!
 Bo rady mam, babć, cioć czyli osób bardziej doświadczonych są cenne pewnie , że tak. 
Ja chętnie ich wysłuchuje, ale zawsze później je analizuję i uzupełniam wiedzę. 
I ostatecznie sama podejmuje kroki zgodne z moim przekonaniami.

Ja bucikom mówię stanowcze NIE.
Dla mnie zakładanie sztywnych, często wysokich butów dzieciom, to jak zakładanie dorosłym 
butów narciarskich i chodzenie w nich na co dzień (to kogoś cytat).
Jeśli jest to możliwe małe  dzieci (te które już chodzić potrafią, jak i te które dopiero się tego uczą) 
powinny jak najwięcej czasu spędzać na boso, w skarpetkach z ABS albo w miękkich 
paputkach (o nich dalej), ponieważ to bardzo pomaga w kształtowaniu 
się sklepienia pulchnej i niezbyt  jeszcze  foremnej stopy dziecka.
Mała stópka cały czas się kształtuje, i sztywne buty bardzo ją krepują co może przynieś
 same problemy. 

ISTOTNE:
Gdy dziecko już opanuje do perfekcji umiejętność samodzielnego chodzenia powinniśmy 
kupić mu butki, które zakładać będzie tylko na dwór.
Najlepsze buty są wykonane ze skóry, gdyż w butach z tworzyw sztucznych stopa nie 
ma odpowiedniej wentylacji. Buty powinny mieć sztywny zapiętek (utrzymuje stopę w odpowiedniej pozycji), miękką anatomiczną wkładkę, elastyczną podeszwę (łagodzi wstrząsy i nierówności, oraz pozwala stopie dobrze pracować), szeroki nosek (by paluszki mogły się swobodnie poruszać). 
Dotyczy to tylko dzieci, które już chodzić potrafią! Mowa tu o butkach na dwór!

Dodam jeszcze, że nauka wskazuje,  iż wady stóp nie 
występowały u prymitywnych ludów nie noszących obuwia. 
Badania przeprowadzone w Anglii i Hongkongu dowiodły, że różnorodne schorzenia
 i wady stopy występowały znacznie częściej u dzieci noszących obuwie niż u chodzących boso.

Niestety bieganie na bosaka jest czasem niemożliwe. W moim domu nie ma praktycznie
dywanów ani wykładziny, są głownie kafelki i panele. Do tego bywa dość zimno w stopy. 
Więc  w takich sytuacjach jak moja prędzej czy później każdy rodzic staje przed 
dylematem, jakie buciki kupić.  Może nie tyle co buciki,  co paputki.
Powtórzę się raz jeszcze: prawidłowe obuwie dziecięce to takie, które nie krępuje stopy, daje jej swobodę ruchu, a przez odpowiednią wentylację pozwala skórze oddychać. Najlepsze są więc 
buciki miękkie, tylko z naturalnych materiałów jak skóra czy bawełna. Na starcie odpada sztywna podeszwa, jak i cała sztywna konstrukcja!

Po kilku godzinach zbierania informacji, zdecydowałam się na zakup PAPUTEK, dosłownie.
Dotarłam do wielu opinii na ich temat. Od kupujących jak i od lekarzy.

Można je zakupić na klik ♥

Jeszcze kilka słów od producenta:
,,Butki z elastyczną, zamszową podeszwą, wykonane z delikatnej jagnięcej skórki, garbowanej w polskiej garbarni, są optymalnym sposobem dla realizacji tej koncepcji zdrowego chodzenia. Dziecięce stópki w takich butkach rozwijają się harmonijnie, bez ograniczeń sztywnych zapięć i twardych podeszw, otulone jedynie mięciutką, oddychającą skórą naturalną. Od września 2012 roku wnętrze naszych paputków pokrywamy antybakteryjną powłoką z nanosrebrem. 

Obuwie tego typu otrzymało prestiżowy " znak Stowarzyszenia Amerykańskich Lekarzy Pediatrów " dla produktu, który wspiera naturalną funkcję stopy.''

A tak się prezentują:

Jeśli chodzi o model to wybór jest dość bogaty. 
Ja wybrałam małpki i nie żałuje i Natkowi się podobają.
Cena 46 zł z przesyłką.


Opakowanie.

Buciki są naprawdę mięciutkie, w ogóle nie krępują ruchów stópki.
Do tego są lekkie jak piórko.

Antypoślizgowa podeszwa również spełnia swoje zadanie.

W opakowaniu butki były wypełnione watą stąd gdzie nie gdzie ''kłaczki''.
W środku paputki są wyłożone antybakteryjną powłoką.


Koniecznie muszę wspomnieć, iż butki bardzo łatwo się zakładają i co istotne 
w ogóle nie spadają ze stópki. Młody lata (jeszcze sam nie chodzi ale przy meblach itd.)
tu i tam a butki jak założyłam tak są.  Natek nie ściąga ich, wręcz przeciwnie wyciąga nogę 
i ogląda i z tej strony i z tej. :) Ale to kwestia chyba charakteru malucha.


Ja osobiście razem z Natkiem szczerze je polecamy!