czwartek, 25 kwietnia 2013

Lizak na mdłości ciążowe!


Nie wiem jak wy, ale moje mdłości zamiast opaść na sile bo w końcu to 11 tydzień ciąży, a według lektur w okolicach 12 tygodnia już przechodzą, niestety u mnie nabrały na sile...
Mdłości co za tym idzie brak apetytu, wrażliwość na zapachy... i okropne uczucie ''rewolucji'' w przełyku. Już schudłam prawie 6 kg! W pierwszej ciąży schudłam prawie 10 kg, po około 5 miesiącu ciąży przytyłam 6 kg więc i tak na plusie. Co pomaga? Mi picie wody, powinnam pić niegazowaną, ale nie lubię więc jest gazowana (to bzdura, że po napojach gazowanych dziecko będzie miało kolki, w pierwszej ciąży piłam bardzo dużo min. cole i Natek był bez kolek:)). Co jeszcze? Nie mam wielu możliwości, ale pomagają lizaki (typu Chupa Chups) i lody (tylko wodne) tzw. lizaki lodowe!
lizak Chupa Chups


lizaki lodowe (lody wodne)
A poniżej ciekawostka kochane:
 Lizak lodowy, który zmniejsza mdłości podczas ciąży. To prawdziwy przełom – przyszłe matki nie muszą już bać się poranków – mdłości, uczucie odwodnienia i brak apetytu mogą stać się już tylko wspomnieniem. 
Autorką tego cudownego wynalazku jest Denise Soden, 38-letnia matka trojga dzieci, która cierpiała na ciężką i wyjątkowo uciążliwą odmianę mdłości porannych. Gdy po raz pierwszy była w ciąży – w 1997 roku – praktycznie nie było lekarstw na jej dolegliwość. Podczas pierwszego trymestru wymiotowała prawie 2500 razy, straciła na wadze ponad 10 kilo i czuła się po prostu fatalnie. Przyznaje, że to właśnie z obawy przed mdłościami zwlekała aż 7 lat z kolejną ciążą, choć chciała mieć więcej dzieci. 
Nauczona takim doświadczeniem, Denise postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Odkryła, że wyjątkową ulgę przynosi jej lód – zwłaszcza kruszone kostki lodu zmiksowane z owocami lub ich miąższem. Tak narodził się pomysł owocowego, całkowicie naturalnego lizaka lodowego na mdłości. Jego smak jest łagodny, z tego względu, że podczas ciąży zmienia się funkcjonowanie kubków smakowych. Składa się z prostych składników, które łatwo można znaleźć pod ręką w domu – cytryna, mięta, grejpfrut, mandarynka, limonka czy wanilia. Denise poleca równie żużycie imbiru, znanego ze swoich właściwości przeciwwymiotnych. Oczywiście lizaki produkowane w warunkach domowych były całkowicie wolne od jakichkolwiek substancji barwiących, konserwujących czy polepszających smak. 
Ich skuteczność jest zaskakująca – nie tylko łagodzą mdłości, lecz także likwidują uczucie suchości jamy ustnej, poprawiają samopoczucie i dostarczają energii. Potwierdziły to najpierw odczucia samej Denise, a później wielu innych kobiet w ciąży. Produkt okazał się na tyle dobry, że został wprowadzony do regularnej produkcji i sprzedaży.
W samej tylko Wielkiej Brytanii na mdłości poranne cierpi osiem na dziesięć kobiet w ciąży. Czasami dolegliwość sprowadza się tylko do nudności po przebudzeniu, ale w niektórych przypadkach – tak jak u Denise – przybiera formę uciążliwych wymiotów i poważnych zaburzeń apetytu. 
Częściowe źródło: Mail Online

środa, 17 kwietnia 2013

Przegląd minionych dni...

Ostatnio brakuje mi czasu na posty, ale nie opuszczam Was!
Dziś kilka fotek z minionych dni. Pogoda bardzo dopisuje i chętnie wybieramy się na spacery.

Natek w końcu zaczął chodzić! 
Przypomnę, że nie długo kończy 16 miesięcy :)

Natek z sąsiadką Zuzą.

No i ja.

kurtka - Reserved 139.90 zł . 
Przedwczesny prezent urodzinowy od męża. Udało mi się go namówić na zgodę na oderwanie 
metki. Wiecie jak to jest... Gdy coś się kupi to od razu chce się założyć :)
bluzka - Reserved 29.90 zł
spodnie - C&A 66 zł.
torebka - Deichmann 59 zł.
buty sneakersy - Step by step 49 zł

miny bezcenne :)

strażak Natan :)

z dzisiejszego spaceru

moje dwa uparciuchy



kurtka - Reserved 139.90 zł . 
bluzka - Reserved 29.90 zł
spodnie - C&A 66 zł.
buty - Deichmann 79 zł.


wtorek, 9 kwietnia 2013

Ciąża to niesamowity czas.

Już zapomniałam jak to jest być w ciąży i jakie objawy temu towarzyszą. 
Przecież Natka urodziłam 15 miesięcy temu, a więc wcale nie tak dawno... 
Będąc w ciąży z Natkiem wszystko przebiegało książkowo. 
Teraz jest tak samo. To niesamowite co w tak krótkim czasie dzieje się w organizmie kobiety.
Obecnie jestem 8 tygodniu ciąży licząc na podstawie wymiarów dzidzi.
Odczuwam wszystkie możliwe dolegliwości ciążowe:

- senność - w dzień obowiązkowo drzemka 2-3 godziny, jak tylko Natek
idzie na drzemkę to i ja również. Nie ukrywam, że czasami liczę minuty do jego drzemki :)

 - straszne zmęczenie - ziewanie, ziewanie... co? co? 
Błyskotna jestem w ten czas jak ta lala :)

- okropne mdłości - pojawiają się nagle znikąd i o każdej porze...
 Dla mnie największa zmora.

- bóle krzyża i podbrzusza - szczególnie krzyża, totalna masakra! Jedyne co przynosi ukojenie 
to masaż, który funduje mi każdego wieczoru mąż, za co bardzo dziękuje!♥

- wrażliwość na zapachy - jak to wygląda u mnie? a tak że stoję sobie metr, może półtora 
od lodówki i mówię mężowi co ma z niej wyciągnąć :) To co kiedyś nie pachniało, zaczęło 
kolokwialnie mówiąc śmierdzieć i odwrotnie to co śmierdziało zaczęło mieć przyjemną woń

- zmienność nastroju - od euforii radości po zaawansowaną depresje... 
Nastrój zmienia się z prędkością światła. Czasami bez kija nie podchodź.

- brak apetytu - tak jak i w pierwszej ciąży tak i teraz nie mam apetytu. Wiem, że jednak coś 
zjeść muszę choćby na przymus. Na przykład dziś zrobiłam sobie kanapki z serkiem twarożkowym, 
zjadłam 1/4 po czym stwierdziłam, że to nie to, i zrobiłam nowe kanapki z nutellą, zjadłam 
trochę i to samo... sięgnęłam po skrzydełka kurczaka, zjadłam jedno i na tym skończyła się 
moja konsumpcja. Siedzę teraz przy stole z 3 talerzami, burczącym brzuchem i brakiem 
pomysłu co jeszcze mogła bym zjeść :)

- obrzmiałe piersi - ja osobiście uważam to za plus, sam ból nie jest jakiś straszny, ale za 
to jakie piersi są pełne i jędrne! Dumnie wyciągam teraz pierś do przodu, no w końcu 
taki efekt utrzyma się jeszcze tylko przez około 7 miesięcy :)


Z czasem za pewne dojdzie zgaga, opuchnięte nogi, dyszenie jak parowóz i inne ciekawe symptomy 
tego cudownego stanu :) Ale wytrwamy! Bo na końcu czeka nagroda. ♥

A jak wam kochane przebiega/ła ciąża?


Poniżej jeszcze fotki ze wczorajszego spaceru, w końcu nadeszła wiosna!

ja z synkiem, w końcu można iść na dłuższy spacer. Wiosno trwaj.

mój śmieszek

Widząc Twój uśmiech nie pragnę niczego więcej!

sobota, 6 kwietnia 2013

Do kiedy spanie w łóżeczku?

Powiększa nam się rodzina. Ten rok na pewno będzie szalony i za pewne czeka nas wiele zmian. 
Jedną z tych zmian będzie nauka Natanka samodzielnego zasypiania w dużym łóżku.  
Natek od małego swoje wdzięczne łóżeczko ma w naszej sypialni. Osobiście uważam, że to dość nie wygodne. Jestem raczej zdania, że od malutkiego szkrab powinien zasypiać w swoim pokoiku. Jednak nie zawsze jest to możliwe no i tak było u nas... Mam tu na myśli niedostępność osobnego pokoju dla dziecka.

Idąc dalej. Od pierwszych miesięcy życia Natka przyzwyczajałam 
go (uczyłam to raczej za duże słowo w tym okresie) do samodzielnego zasypiania. 
Po prostu nakarmiłam go, położyłam do łóżeczka i wychodziłam z pokoju. Jeśli zaczął płakać, nie biegłam od razu. Bo  być może zaraz się uspokoi. Jeśli nie przestawał  płakać, wchodziłam do pokoju i  utulałam go, ale nie wyjmowałam od razu z łóżeczka. Pogłaskałam po główce, mówiłam do niego czule, pogłaskałam  po policzku. Gdy się uspokoił, ja wychodziłam. 
Potem zasypiał, ale nie zawsze od razu. Przez drzwi słyszałam jego ''nawijkę'' i zabawę w łóżeczku z pluszakami. Potrafił tak 40 minut się bawić, aż w końcu zasnął.

 mój Natanek

Często zdarza się, że maluchy od małego śpią z rodzicami. Dla mnie to nie zrozumiałe.
Oczywiście od czasu do czasu lub gdy maluch jest chory to taka sytuacja może mieć miejsce .
Ale żeby tak codziennie na to się godzić...
Wiem, że wiele mam chwali sobie spanie z dzieckiem w jednym łóżku, zwłaszcza jeśli karmi piersią
Maluch także nie ma powodów do narzekania, czuje się bezpiecznie, wie, że ma 
blisko siebie mamę, słyszy bicie jej serca i może przytulić się do jej ciepłego ciała. 
Rzadko ma wtedy problemy ze snem.  Gorzej z tatą, bo bywa i tak że ten wyganiany jest do innego
 pokoju. Wydaje mi się, że jest to strasznie nie wygodne dla rodziców.
Po drugie gdy takie ''spanie'' trwa już trochę, rodzice nie potrafią wybrać dobrego 
momentu na przeniesienie szkraba do własnego łózka. A im dziecko jest starsze tym 
trudniej akceptuje i godzi się na zmiany.

Muszę jeszcze koniecznie napomnieć o zasypianiu z pluszakiem. 
Gdzieś od około 5-6 miesiąca życia Natka do spania jak i drzemki w ciągu dnia dawałam 
mu do łóżeczka pluszaka. Cały czas tego samego Misia w niebieskiej piżamce :)
Dlaczego od około 6 miesiąca? Bo tak bezpieczniej. 
Mam tu na myśli nagłą śmierć łóżeczkową, ale o tym będzie w osobnym poście.
Uważam, że przyzwyczajanie dziecka do spania z pluszakiem daje mu poczucie
bezpieczeństwa. W jakimś chyba artykule ładnie napisane było, że pluszaki to godni zastępcy mamy. 
Ładnie brzmi, prawda?
Aha, nasz pani Miś jest tylko do zasypiania. Ja nie mam wątpliwości, że pluszaki 
 pomagają w nauce samodzielnego zasypiania. Szczególnie pomocne są gdy wyjeżdżamy 
na weekend do rodziny, dziecko może mieć problem z zaśnięciem w nowym środowisku, a 
ukochany pluszak powinien mu to ułatwić. 

 Natek z panem Misiem

Dobrze, chodźmy dalej. 
Natek bez większych problemów zasypia samodzielnie w swoim łóżeczku. 
Jednak za kilka miesięcy przyjdzie taki moment, że będzie trzeba nauczyć go 
 zasypiania w nowym dużym łóżeczku, jak i również w swoim pokoju. 
 Dobrym momentem na naukę spania w dużym łóżku jest ukończenie przez malca
półtora roku-dwóch lat.  Oczywiście, jest to przedział absolutnie umowny, ponieważ każdy
brzdąc ma inną psychikę i w innym czasie jest gotowy do małej rewolucji w życiu, którą 
na pewno jest samodzielne spanie we własnym dużym łóżku.
I co ważne malec powinien umieć pewnie chodzić, Natek jeszcze tego nie potrafi, a 
ma skończone 15 miesięcy. Myślę, że za te 8 miesięcy na pewno już opanuje tę umiejętność.

Natanek praktycznie zawsze śpi na brzuchu, czasami na boku. Po mamusi to ma :)

Natek ♥

Jak więc przestawić malca ze spania w łóżeczku do samodzielnego spania we własnym łóżku? 
Gdy zbliża się czas ''rewolucji'' warto wyjąć zazwyczaj 2-3 szczebelki z łóżeczka, by maluch
mógł sam wychodzić z łóżeczka. Trzeba też stopniowo tłumaczyć maluchowi, że będzie
niedługo spał jak rodzice  w swoim własnym dużym łóżku, i przyzwyczajać  
do myśli o pozbyciu się starego łóżeczka. Najlepiej wywieźć łóżeczko niespodziewanie,  
bez wiedzy malca, by uniknąć  niepotrzebnych protestów czy płaczu. Zaraz potem należy pojechać po nowe  dziecięce łóżko do sklepu  – najlepiej gdyby miało barierkę zabezpieczającą.  
Czasami przyzwyczajenie dziecka do spania we własnym łóżku przechodzi bezboleśnie.
Niekiedy zaś maluch nie chce spać i boi się zostawać sam w pokoju.  
Wtedy można dziecku poczytać na dobranoc, uspokoić go, poczekać w fotelu 
 bez odzywania się (z zachowaniem ciszy), aż zaśnie przy zapalonej lampce i wyjść  
cicho z pokoju, gasząc światło. Na początku warto zostawiać drzwi pokoju dziecka lekko
uchylone, ponieważ może ono obudzić się w nocy, płakać, wołać rodziców lub wychodzić z
łóżka i szukać naszej sypialni. Wtedy łatwiej usłyszeć szkraba.  
Nauka samodzielnego spania w odrębnym łóżku czasem wymaga od rodziców  
cierpliwości i zaangażowania. Jest to jednak ważny i potrzebny krok w rozwoju malca.  
Tyle teorii, a jak wyjdzie w praktyce to się okażę...

Dla synka upatrzyłam tego typu łóżko:

wtorek, 2 kwietnia 2013

Cudowna nowina!

Dziś tylko na chwilkę!

Chciałam się z Wami podzielić naszym szczęściem ♥
Moja rodzina się powiększa! Natek będzie miał rodzeństwo!

Jestem taka szczęśliwa!